Przekopując archiwa. „Fotografika” Edwarda Hartwiga

„Fotografika” potocznie uważana jest za najważniejszy, a nawet jedyny polski artystyczny album fotograficzny, aż po schyłek lat 70. XX w. Nie bez pewnej racji. Z pewnością jest to dzieło w swoim gatunku modelowe i doskonale dopracowane. Książką tą Edward Hartwig nie tylko ustanowił siebie spadkobiercą tradycji Jana Bułhaka, odkrywcy “fotografiki”, ale przede wszystkim zaproponował własną, zmodernizowaną formułę fotografii artystycznej. Dla Hartwiga jest to nowoczesny, wolny od narodowych obowiązków formalizm, zgodnie z którym plastyczna ekspresja jest ważniejsza niż sama treść zdjęcia. Śmiałe odniesienie do bułhakowskiego terminu “fotografika” jest w wypadku Hartwiga uzasadnione poniekąd dosłownie, poprzez nawiązanie do “grafiki” – stosowanie różnorodnych metod grafizowania fotografii. Inaczej rzecz ujmując, jeśli Bułhak w swoich powiększeniach tonował kontrasty, to Hartwig je podbija. Zamiast malarskich gam fotografii artystycznej (czyli bułhakowskiej “fotografiki” bułhakowskiej) pojawia się grafizacja (czyli “fotografika” hartwigowska).

Autor popisuje się w Fotografice różnymi wariantami ujęć, odkrywaniem  abstrakcyjnych struktur, odważnym kadrowaniem i elementami fotomontażu, Odbitki są mocno postprodukowane w ciemni z zastosowaniem najróżniejszych technik (włącznie z izohelią). Piękna i wszechstronna pod względem motywów i technik książka, w monumentalnym, zbliżonym do kwadratu formacie to swego rodzaju wzornik dla adeptów nowoczesnej fotografii artystycznej. Szybko doczekała się drugiego wydania (o nieznacznie zmienionym układzie rozkładówek) i wersji obcojęzycznych stając się nie tylko towarem eksportowym zliberalizowanej polityki kulturalnej tow. Gomułki, ale też pomnikowym manifestem plastyki fotograficznej z kręgu polskiego ZPAF i międzynarodowego FIAP.

Fotografika to dzieło kosmpolityczne, począwszy od zreprodukowanych na wyklejce naklejek z międzynarodowych wystaw i salonów fotograficznych, po swobodny dobór tematów – polskie łany pól miksują się tu z obrazami wędkarzy nad Sekwaną, fragment paryskiej katedry sąsiaduje z obrazem pracowni na warszawskiej ASP. Hartwig pozycjonuje się tu jako twórca międzynarodowy, zainteresowany rozwijaniem uniwersalistycznego języka sztuki. Zarazem prezentowana przezeń wizja świata była tyleż atrakcyjna wizualnie, co nieskomplikowana. W odautorskim wstępie Hartwig bez skrępowania odnosi się do klasycznej formuły platońskiej: “Fotografia artystyczna jako dziedzina sztuki, żywej sztuki naszych czasów, przemawia do współczesnych swą nową formą ujęcia prawdy i piękna”. W istocie rzeczywistość jest dla Hartwiga przede wszystkim tematem plastycznym, a nie egzystencjalnym, politycznym czy społecznym, co szybko okazało się ślepym zaułkiem tej formuły “fotografiki”. Co ciekawe, piktorialna fotografika Bułhaka miała również ambicje uniwersalne, lecz niejako na własne życzenie za pomocą reguły “fotografii ojczystej” sprowadzona została do wymiaru prowincjonalnego. Hartwiga – ekscelencję FIAP – niesie estetyka, uniwersalny formalizm.

Fotografika to dzieło o wielkiej sile wizualnej utrzymane w odmienianej przez wszystkie przypadki późnoawangardowej retoryce. Poszczególne fotografie mają sporą perswazyjną moc, Hartwig uwodzi obrazami z ulic Paryża, pchlich targów, portretami pięknych kobiet, a jednocześnie gra mocnymi zestawieniami zdjęć. Cała książka komponowana jest rozkładówkami. Każda z nich, niezależnie od nazw poszczególnych fotografii, ma swój własny tytuł np. Wenecja, Poziomy i piony, Dachy naszych czasów, Pasy i plamy, Ptasi kiermasz, Prowincja, Ziemia rodzi i wypoczywa. Umieszczony na końcu spis wszystkich rozkładówek wydrukowany zostały na dodatkowym arkuszu w ten sposób, aby przeglądając książkę można było jednocześnie śledzić tytuły kolejnych zestawień. Ten zabieg – usunięcia podpisów z głównego bloku książki – podkreśla czystość plastyczną dzieła. Publikacja jest zresztą bardzo dopracowana pod względem edytorskim. Umieszczony na końcu spis fotografii we wzorcowy sposób odnotowuje każdorazowo użyty aparat, obiektyw, materiał negatywowy, czas naświetlania, przysłonę, markę i rodzaj użytego wywoływacza oraz określenie czy mamy do czynienia z pełnym kadrem czy z jego wycinkiem. Nie ma chyba drugiej takiej książki w Polsce.

Fotografika służy wreszcie jako swoiste repozytorium późniejszej aktywności wydawniczej Hartwiga. Pojawiają się tu motywy i wątki rozwijane w jego kolejnych książkach takich jak Kulisy teatru czy Moja ziemia.

fotografie i tekst: Edward Hartwig 

opracowanie graficzne: Tadeusz Galewski (typografia)

wydawca: Wydawnictwo Arkady. Warszawa 

rok wydania: 1960 (drugie wydanie: 1963) 

objętość: 204 strony (wydanie drugie: 202 strony)

format: 32,5 x 29 cm

oprawa: twarda, płócienna z obwolutą 

nakład: wydanie pierwsze: 13 400 egz. (wydanie drugie: 10 200 egz.)