Papierowe podsumowanie roku 2020

Patrycja Filarska

Wojeryzm to, to co lubimy najbardziej, a Jeff Mermelstein to stary wyjadacz tej dziedziny zwanej również fotografią uliczną. Nowojorczyk został niedawno fanem Instagrama a swoje ulubione zajęcie nieco zredefiniował, używając telefonu, zaczął fotografować cudze wiadomości, tak oto powstał niebieski photobook #nyc. Ludzkie dramaty–duże, średnie, małe i te zupełnie bez znaczenia zamknięte w ekranie telefonu, następnie przedrukowane. Mogło wyjść z tego Xiaomi, a wyszedł iPhone 12.

A jeśli jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu, to warto się dokładnie po nim rozejrzeć i doskonale wie o tym pani Carlotta di Lenardo, której dziadek przez wiele lat chował na strychu ponad 8 tysięcy barwnych fotografii. W ten sposób Włoszka dostarczyła nam w sierpniu An Attic Full of Trains. Przepiękna, urocza i pełna radości podróż, która uświadamia nam prostą prawdę, że nie ma nic bardziej pociągającego od zwykłego życia. 

W tym roku najbardziej inspirujące okazało się coś o imieniu COVID. Wiele z tego powstało photobooków na ogół słabych i pretensjonalnych jak na przykład Lets build this virus Karo Ćwik, czy SOMETHING THAT TURNED US OFF  Barta  Krężołka, ale w tej budowli z prefabrykowanych elementów betonowych odnalazł się Max Siedentopf i jego Home Alone. A Survival Guide. Ironiczne, absurdalne, momentami obrzydliwe, ale w całej tej stercie zmarnowanego papieru wyróżnia się odpowiednim dystansem zarówno sytuacyjnym, jak i photobookowym.

Wiadomo, że każdy z nas na coś czeka. Ja na przykład czekam na nową pozycję od Rafała Milacha o roboczym tytule I Am Warning You. Trzy poważne konstrukcje – mury graniczne w obiektywnie autora The Winners to może być świetna rzecz. Powodująca potrzebny dyskurs o propagandzie, jej granicach i naszym w niej udziale.

Natomiast, to z czym chciałabym Państwa zostawić, to komentarz niezadowolonego właściciela wspomnianej wyżej książki Siedentopfa.

Jak najmniej takich rozczarowań w 2021.

Gabriela Marciniak

Rok ten ani normalny, ani zwyczajny nie był, to każdy już odczuł na swojej skórze, a co odczuł papier w tym roku? Na pewno wiele przesunięć, opóźnień, zamrożeń i dyskusji w sieci. Mój świat percepcji z jednej strony przez sieć bardzo się poszerzył, jednak nigdy tak jak teraz nie zaczęłam doceniać swojej najbliższej rzeczywistości w świecie realnym. Stąd mój wybór książek fotograficznych, głównie opierający się na tym, co w mojej świadomości wyryło się najmocniej. A najmocniej zapadły mi w pamięci doświadczenia fizyczne na jednym z nielicznych festiwali, które w tym roku wydarzyły się ‘w realu’, czyli Wrocławski TIFF Festival.

Niepodważalnie publikacja dla mnie cudowna i zdystansowana-Home Alone, A Survival Guide  Maxa Siedentopfa, artysty transmedialnego, który za pomocą memicznych obrazów i fotografii kreacyjnej komentował ogólnoświatowy lock down. Kolejna książka, która użekła mnie swoja prostotą to Happy Faces From My Local Grocery Store Oktawiana Jurczykowskiego, która w punkt i z poczuciem humoru komentuje zwrócenie się ku perspektywie makro, czyli na najbliższe otoczenie w czasie trwającej pandemii. Na mojej liście nie mogłoby też zabraknąć szeroko komentowanej i świetnie ocenianej książki Marty Bogdańskiej Shifters, która stała się dla mnie o tyle ważna, że porusza kwestie czułego skinienia i rzetelnego zwrócenia uwagi na przemilczane historie zwierząt wykorzystywanych do realizacji naszych ludzkich wyobrażeń. Jednocześnie całe moje doświadczenie związane z tą publikacją bardzo mocno podbija sama wystawa dookoła książki, która była pogłębionym doświadczeniem.

Wychodząc na chwilę z lokalnego podwórka, ale wciąż będąc nudną, by pozostać w temacie pandemii. Moją uwagę przykuł photobook Virus Antoine d’Agata francuskiego fotografa i reżysera filmowego. Jest to photobook, który w niesamowicie mistyczny, a jednocześnie przerażajaco realny sposób opowiada o wirusie za pomocą fotografii, śledząc termoaktywność obiektów. 

Jako wisienkę na torcie zostawiłam zjawisko nowe i dopiero się rozwijające, czyli wirtualny utwór Tytusa Szabelskiego [AMNZ]. Szabelski przy pomocy łódźkiego VnLab  w zupełnie mi dotąd nieznany sposób tworzy narrację wirtualną, która nie jest już odwzorowaniem książki fotograficznej w sieci jako jej skanu, lecz staje się samodzielnym bytem. Jest to forma, której będę się bacznie przyglądać, ponieważ czuję, że to dopiero początek góry lodowej zmian w świecie photobooków. 

Adam Mazur

Aga Sejud (HOAX) i Marta Bogdańska (Shifters) to typy oczywiste w tym roku. Lekturą obowiązkową jest również publikacja tegorocznego zwycięzcy First Photobook Award, czyli powracający na mityczny Wschód Damian Heinisch (45). Mniej oczywista, może bardziej katalogowa, ale jakże piękna jest publikacja Sophie Thun z wiedeńskiej Sezession (Stolberggasse). To chyba najlepsze w tym roku rozwiązanie problemu, jak inspirująco wykorzystać lockdown i zamkniętą wystawę: wystarczy zamknąć się w galerii i zająć fotografią i pracą nad książką. Thun to wiosna, tymczasem na jesieni wybuchł strajk kobiet. W podsumowaniu nie może zabraknąć czujnej i aktywistycznej publikacji Michała Sosny, prostej i mocnej, a do tego zabawnej, typologicznej i fotoreporterskiej na swój sposób. Przedstawiające las transparentów Kobiety delikatne jak bomby w sam raz zamykają ten absurdalny pod wieloma względami za to jak dla książek fotograficznych rok. Jeśli chodzi o zapowiedzi to niecierpliwie czekam na nowego Łukasza Rusznicę. Grzebanie w teczkach IPN pachnie prawilną szczujnią i grzybem, ale wierzę, że Łukasz wyczaruje z tego – jak zwykle – klasyka.

 

Pamela Tomczyk

Covidowy rok minął i zanim pogrzebiemy go głęboko w swojej pamięci, warto podsumować to i owo. Wszechpotężny wirus przeraził cały świat w tym i zapewne czytelników PPR, dlatego z racji naszych podsumowań pragnę przypomnieć starą rację (za pomocą photobooka oczywiście), że śmiech jest w stanie oswoić każdy lęk – zwłaszcza śmiech wywołany przez czarny humor, dlatego swoje podsumowania zacznę od Home Alone, A Survival Guide Maxa Siedentopfa, książki, która umiejętnie obróciła  ostatni koszmar w bardzo dobry żart. Z uwagi na fakt, że Polska lubi się wyróżnić, nawet w roku tak zwariowanym jak covidowy, zawitała do photobookowego świata bardzo ciekawa typologia Michała Sosny – typologia transparentów, pochodzących ze Strajku Kobiet. Dodatkowo z publikacji opisujących naszą polskość, czyli temat rzekę, nie wolno zapomnieć o wizualnej diagnozie Agnieszki Sejud (HOAX).

Wracając do covidowego przydomka oraz photobookowych sposobów na jego przetrwanie, chcę wymienić pozycje, które wciągają tak bardzo, że można zapomnieć nawet o istnieniu roku 2020. Mowa m.in. o Shifters Marty Bogdańskiej, książce opowiadającej o sytuacjach tak skrajnych, tak abstrakcyjnych, że aż dziw, że nie są one opowieściami fikcyjnymi. Następnie trzeba wymienić nostalgiczną dla mnie podróż Damiana Heinisha [45].

A na koniec przypominam, że Japończycy to naród wprost stworzony dla medium, jakim jest fotografia, więc wyprodukowane tam publikacje nigdy nie zawodzą – w 2020 roku była to New Skin  Mayumi Hosokura.