Papierowe podsumowanie roku 2020 vol. 2

Łukasz Gorczyca 

Z nowości antykwarycznych, pojawiły się w sprzedaży egzemplarze mało dotąd znanego albumiku autorstwa Jana Bułhaka z 20 fotograficznymi widokami Wilna. Rzecz bardzo staranna pod względem edytorskim, chociaż raczej typowa, jeśli chodzi o wybór fotografii, za to zdecydowanie godna odnotowania (i dotknięcia) ze względu na oprawę. Albumy zostały oprawione wydawniczo w len wileński, charakterystyczną tkaninę, która w latach 30. przeżywała renesans jako tradycyjny produkt regionalny. Wyroby spółdzielni Len Wileński można było nabyć m.in. w otwartym w 1934 roku firmowym sklepie w Warszawie. Rzecz pod rozwagę współczesnym wydawcom.
BTW: W 2020 roku zamknięto ostatni sklep Cepelii w Warszawie.

Z nowości nadesłanych pocztą pandemiczną, dużo radości sprawił efektowny, wyprodukowany w Szwajcarii album krajoznawczy Polen z 1977 roku. Publikacja chyba nieco zapomniana, ale ciekawa z uwagi na osobę Chrisa Niedenthala, który jest autorem niemal wszystkich zamieszczonych w niej fotografii. Ciekawe spojrzenie na Polskę u szczytu epoki gierkowskiej, odmienne od ówczesnej produkcji krajowej, ale (poza jakością poligraficzną)… nie tak znowu bardzo odmienne.

Z nowości ulicznych – publikacja szybkiego reagowania czyli typologia transparentów z jesiennego Strajku Kobiet. Pierwsze wydanie rozeszło się w listopadzie w kilka dni, drugie rozszerzone właśnie się kończy. Dochód ze sprzedaży przekazywany jest przez autora i wydawcę na konto Strajku Kobiet – nie może być inaczej. Skromny, ale wciąż nieczęsty u nas przykład książki fotograficznej, która dzieje się “tu i teraz”, porzucając artystyczne nadambicje na rzecz potrzeby chwili.

Krzysiek Orłowski/ Zinteka

W 2020 zostaliśmy zmuszeni do tego, aby zostać w domach, zapamiętamy ten czas jako jeden z dziwniejszych okresów w ostatnich latach. Najpierw z niedowierzaniem patrzyliśmy, jak wirus aklimatyzował się na południu Europy, a później cały świat stał pod znakiem dystansu społecznego, izolacji i hasztagów #stayathome. Z czasu Covid_19 powstało sporo przeróżnych książek. Sam miałem okazję stworzyć zbiorową publikację #stayathome_zin, która powstała z potrzeby chwili, jako reakcja na epidemię koronowirusa. Wydaną przez fundację Pix.House i Zinteka (czerwiec 2020).

Podczas tegorocznej edycji TIFF Festival (jednego z nielicznych festiwali fotograficznych, który odbył się w przestrzeni miejskiej w 2020), sekcja publikacji pt. Jak przestałem się martwić i pokochałem wirusa, została właśnie poświęcona publikacjom, zinom z czasu izolacji. Stamtąd mógłbym wyróżnić zina Oktawiana Jurczykowskiego, Happy Faces From My Local Grocery Store, która w swojej prostocie kradnie mi serce. Świetnie skomponowane dyptyki, cropowane fotografie tracące na jakości, przypominające reklamy z lat 90-tych. Bardzo przyjemna publikacja. Z tej samej wystawy wpadła mi jeszcze w oko książka Home Alone – A Survival Guide Maxa Siedentopfa, absurdalny, ironiczny przewodnik z czasu izolacji w domu. Niczym seria memów z okresu pandemii. Bardzo ciekawy, świeży komentarz mijającego roku, wydana w pierwszych miesiącach pandemii. Na pewno wyróżniająca się książka w 2020 z tematyki Covidowej.

Jeżeli jesteśmy jeszcze na „moim podwórku”, to chciałbym przypomnieć publikację autorstwa Krzysztofa Światłego Speedometer Jukebox Winter Count niewielka książeczka, zapis podróży z amerykańskiego road tripa. Perwersyjna ballada płynąca z tranzystorowego radia w zapadłym motelu. Intymne opowiadanie z pierwszej ręki. Zin miał mieć premierę na początku kwietnia w jednym z Wrocławskich pubów, Krzysztof stworzył wyselekcjonowany mixtape, który był dołączony do publikacji i można go było odtworzyć w Spotify. Pandemia jednak nie pozwoliła na premierę wydawniczą i spotkanie na żywo w knajpie przy brudnych love songach zza oceanu.

Zostając jeszcze przy niskonakładowych publikacjach, chciałbym przybliżyć zina Marty Bogdańskiej Plaintext. To próba zobrazowania współczesnego Libanu przez autorkę, która spędziła tam parę lat. Osobiste, nieoczywiste, czasem absurdalne fotografie, odnoszą się do śladów, krajobrazu, przedmiotów, spójnie tworzą pewnego rodzaju notatnik. Uzupełnia je czternaście tekstów pochodzących z olbrzymiego zbioru zawierającego wiadomości, które otrzymywała przez aplikację Whatsapp w sprawie bezpieczeństwa w Libanie. Publikacja ukazała się dzięki konkursowi Open Zin Call organizowanym przez fundacje Pix.house z Poznania.

Wychodząc z zinowych opowiadań w stronę książki, warta uwagi wydaje mi się ostatnia książka Christophera Andersona, i jego opowiadanie Pia poświęcone jego córce. To niczym sequel wydany po książce Son z 2012. Ciepłe rodzinne fotografie, otulone południowym słońcem. Pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Francją. Obrazujące relację ojca fotografa z córką i grę, jaką miedzy sobą prowadzą. 

Na pewno na mojej liście książek z 2020 do kupienia w tym roku są jeszcze:

  1. Raymond Meeks Ciprian Honey Cathedral 
  2. Jason Fulford Picture Summer on Kodak Film
  3. Carolyn Drake Knit Club
  4. Gregory Halpern Let the sun beheaded be
  5. Druga edycja photobooka Dylana Hausthora & Paula Guilmotha Sleep Creek (2019).

Katarzyna Sagatowska

Trzy polskie publikacje, które w mijającym roku mnie zatrzymały, łączy temat – Polska. Próba zrozumienia tego kraju i jego mieszkańców, szczególnie w ostatnich latach, wydaje się być skazana na bolesną porażkę. Ciągle jednak podejmujemy na nowo ten trud. Autorzy poniższych książek, bardzo od siebie różnych, dodają nieco materiału do przemyśleń. A na zakończenie książka z Japonii. Całkiem z innego świata.

HOAX Agnieszki Sejud

Bezkompromisowa seria zdjęć dokumentalnych i kolaży ukazujących różne dobrze znane fragmenty polskiej rzeczywistości. Połączone bez szycia. Zamknięte w plastikowej kopercie. Kolorowe. Tylko na błyszczącej powierzchni.

Rewizje duetu Dyba & Lach

Książka jest rezultatem trzyipółletniej podróży autorów po Polsce. Serii dokumentalnych czarno-białych zdjęć Adama Lacha towarzyszą teksty zebrane przez Dybę Lach. Autorzy ruszyli w ojczyznę z wieloma pytaniami. Dzielą się z nami fragmentami odpowiedzi. Dzielą się także swoimi myślami. Znakomity materiał do własnych rozważań.

Gazeta Strajkowa
Autorki i autorzy zdjęć: Michał Adamski, Marcin Kruk, Agata Kubis, Adam Lach, Rafał Milach, Joanna Musiał, Chris Niedenthal, Wojtek Radwański, Bartek Sadowski, Paweł Starzec, Grzegorz Wełnicki, Dawid Zieliński

Gazeta Archiwum Protestów Publicznych (zainicjowanego przez Rafała Milacha) zawiera zdjęcia i hasła z różnych demonstracji przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności aborcji w przypadku ciężkich wad płodu. Publikacja wyjątkowa ze względu na dwojaki charakter. Z jednej strony jest zapisem wydarzeń i haseł, z drugiej – można ją traktować użytkowo, np. poszczególne strony wykorzystać jako transparent czy rozkleić na murach. Dystrybuowana podczas demonstracji, a także do pobrania na archiwumprotestow.pl w formie pdf.

As It Is Rinko Kawauchi

Na zakończenie książka zupełnie odmienna od poprzednich. Nie jest o Polsce. Jeszcze jej nie mam, znam z fragmentów. Czekam na nią. Na jej ciszę i intymność. Na zakończenie tego trudnego roku chwila wytchnienia i zachwytu nad prostym cudem życia.

Michał Sita/ Pix.house

Gazeta Strajkowa Archiwum Protestów Publicznych

Bezkonkurencyjna, najmocniejsza publikacja tego roku. Gazeta multiplikuje i nagłaśnia pojedyncze gesty protestu, hasła z transparentów i fotograficzne rejestracje aktów niezgody – powiela je w tysiącach egzemplarzy i dystrybuuje w czasie kolejnych manifestacji. Złożona z błyskawic, okrzyków i jednoznacznych, wściekłych zdjęć – rozdawana bezpłatnie gazeta sama staje się narzędziem oporu. Wystarczy w oknie wywiesić rozkładówkę z ikonicznym zdjęciem Agaty Kubis, Rafała Milacha czy Chrisa Niedenthala, albo podnieść gazetę nad głowę w czasie najbliższej manifestacji, by sprawić, że pojedynczy gest niezgody zarejestrowany na dokumentalnej fotografii, nabierze nowego sensu i nowej wagi.
Ta strategia cytuje rewolucyjne agitki, podziemne wydawnictwa, niezależne publikacje, jakie w czasach społecznych niepokojów stają się zaczynem zmian i jednocześnie jedyną wiarygodną (bo zaangażowaną!) kroniką zdarzeń. Za pomocą strajkowej gazety dokumentalne Archiwum Protestów Publicznych ponownie wtłoczone zostaje w społeczny kontekst, jaki stara się relacjonować.

Rewizje Dyba & Lach

W kontraście do Gazety Strajkowej, występującej na rzecz i po stronie tych, o których opowiada – Rewizje wypełniają klasyczne reporterskie zadanie weryfikacji – są heroiczną próbą dialogu z rzeczywistością przerośniętą dziesiątkami radykalizujących się postaw. Dyba i Adam Lach wybrali się w Polskę, by poddać rewizji manifestacje wiary i gesty obrony wartości, polityczne hasła i ludzi, za nimi stojących. Próbują sportretować moment, w którym bój toczy się o dogmaty. Relacjonują dziesiątki fortyfikacji budowanych przez kolejne lokalne społeczności, z których każda okazuje się mieć własną świętą rację, nie poddającą się dyskusji ani negocjacjom.

Miejsca codzienności

Książka o metodach poznania świata za pomocą fotografii i o tym, jak na przecięciu nauk społecznych i sztuki daje się znaleźć wspólny język. Forma osobistego przewodnika po miejscach codzienności, uwrażliwiającego na detale, z jakich skonstruowane są nasze powszednie doświadczenia. Konfrontuje cztery socjologiczne i cztery artystyczne interpretacje materiałów naukowych zgromadzonych w Archiwum Badań nad Życiem Codziennym: proponuje badanie balkonów jako pogranicza przestrzeni publicznej i prywatnej, kategorii “nudy”, roślin zamieszkujących klatki schodowe, czy znaczeń wyposażenia mieszkania Dominika Wojciechowskiego. Książka problematyzuje codzienność, a coś takiego da się zrobić tylko poprzez systematyczne badania – naukowe czy artystyczne, to rzecz drugorzędna.

Konrad Trzeszczkowski 

Fantastyczna działalność, jaką jest sztuka zadrukowywania papieru obrazami fotograficznymi, paradoksalnie ciągle jest potrzebna, w odróżnieniu od drukowania faktur i listów urzędowych. Niezależne publikacje umożliwiają nam spojrzenie na różne sprawy te ważne i te błahe aż tak, że często ich nie zauważamy, w nowy odświeżający sposób, przefiltrowany przez wrażliwość i mądrość twórczyni/ twórcy, któray jest w tym szczeray i w pewnym stopniu bezinteresownay. Są to wartości, które nie są łatwo dostępne. Dlatego zdecydowanie powinniśmy się skupić na drukowaniu rzeczy dziwnych, oszałamiających, pięknych, zaskakujących i ciekawych. Myśląc o photo publikacjach, które powstały w zeszłym 2020 roku, przemianowanym na złowieszczy i złośliwy ZOZI, przywołuję te, które takimi przymiotnikami można określić. Oczywiście tylko niektóre z nich, bo było ich trochę, ale na pewno jeszcze niewystarczająco wiele.

Na pierwszy ogień diary, czyli dziennik Karoliny Ćwik, unikatowy, najpewniej jednostkowy dummy, z wklejanymi do niego zdjęciami będącymi częścią projektu artystki Let’s Build This Virus oraz zdjęciami znalezionymi, bądź pochodzącymi z prywatnego archiwum, a także kolażami, rysunkami, notatkami. Bardzo interesująca pozycja właśnie dzięki mnogości środków wyrazu ich ekspresyjności, fizyczności, i temu, że artystka niczego tu nie udaje. Każdy, kto będzie miał szansę, nawet za wiele lat, zetknąć z dziennikiem będzie doskonale wiedział, kiedy i w jakich okolicznościach powstał. Dziennik relacjonuje czas samoizolacji, czasu kiedy z jednej strony jesteśmy daleko od znajomych, przyjaciół, a nawet rodziny, ale wyjątkowo blisko z tymi, z którymi przeżywamy codzienność. Zdjęcia pokazują szalony świat, w który przerodził się nasz dom, u progu naszej wytrzymałości umysłowej. Następna rzecz warta polecenia to Day Dream Xue Jiang, który właściwie opowiada o tym samym co Let’s Build This Virus opisywane wyżej, czyli o relacjach osób żyjących razem, wyolbrzymionych i zniekształconych przez nadmierną intensywność – w wolnym tłumaczeniu słów autorki. Tutaj nie mamy do czynienia już z szaleńczą zabawą, a z mroczną czułością – ja bym przynajmniej tak to opisał. Ten mrok zapewne wynika z niepokoju, zmartwień, przeszkód, na które natrafiają osoby portretowane, a czułość jest sposobem na radzenie sobie z tymi problemami. Czarnobiałe zdjęcia z day dream mają tę moc wywoływać we mnie niemal natychmiast falę, wydawałoby się sprzecznych uczuć, które jak to uczucia, ciężko opisać. Jeszcze tylko wspomnę, że prace Xue można też oglądać w ZA zinie, analizującym rolę zagranicznych artystek i artystów w przestrzeni sztuki polskiej.

Muzyka do słuchania i muzyka do oglądania Day Dream

HOAX photobook Agnieszki Sejud traktujący o odpustowym patryjotyźmie, religijności, przekonaniach opartych na fobiach podsycanych fake newsami, post prawdą i medialną propagandą. Odpustowa, plastikowa i boleśnie kolorowa jest też estetyka tej publikacji. Fotografie podkręcone cyfrowymi zabiegami, multiplikacji, zniekształcenia i przeskalowania tworzą momentami pułapkę, w której oglądający się gubi, nie mogąc się odnaleźć. Ten efekt jeszcze był silniejszy na wystawie artystki pod tym samym tytułem, gdzie zdjęcia były wydrukowane na kilkumetrowych płachtach. Obraz Polski zdecydowanie nie jest tu pozytywny, ale oglądając tą ferię nasyconych, prawie toksycznych kolorków o tej porze roku można poczuć się trochę lepiej.

SHIFTERS jest pracą badawczą Marty Bogdańskiej dotyczącą zwierząt jako szpiegów oraz zwierząt wykorzystywanych w innych działaniach wojennych. Jednym z wyników tych badań jest gruby dummy, 750 stron wypełniają przede wszystkim wyszukane przez artystkę archiwalne zdjęcia z różnych źródeł. Książkę ogląda się bez znużenia prawie jak słodkie pieski i kotki w internecie, ale towarzyszą temu zgoła inne emocje i przemyślenia. Zwierzęta w maskach gazowych z ładunkami wybuchowymi jako kamikaze, a przecież oprócz wojny istnieją jeszcze inne powody, dla których wykorzystujemy zwierzęta i każemy im cierpieć.

Gazeta Strajkowa Archiwum Protestów Publicznych to także pozycja, która opisuje, to co się działo w ZOZO. Gazeta zawiera zdjęcia wykonane przez jednych z najlepszych polskich fotografek i fotografów – Rafał Milach, Agata Kubis, Joanna Musiał, Wojtek Radwański, Grzegorz Wełnicki, Adam Lach, Chris Niedenthal, Paweł Starzec, Dawid Zieliński, Bartek Sadowski, Michał
Adamski i Marcin Kruk – są to zdjęcia kolorowych demonstracji z największych polskich miast i ich hasła. Ważne, że gazeta była dystrybuowana na wiele sposobów, była za darmo i była tak skonstruowana i zaprojektowana przez Annę Nałęcką i Karolinę Gembarę, że mogła służyć jako plakaty, afisze, transparenty. Podobno już powstaje drugi numer.

Last but not least Totally Naked 69. Book kolektywu Totally Naked 69, czyli 120 kolorowych stron dokumentujących wyprawy wzdłuż torów kolejowych z grzechoczącymi puszkami po rubieżach świata. I oczywiście wszystko, co powstało podczas tych wycieczek, czyli mnóstwo dobrego graffiti.

Katarzyna Zolich/ małe nakłady

Uwielbiam podsumowania roku. Dopiero dzięki nim dowiaduję się, co mnie ominęło. W 2020 roku syndrom FOMO przez chwilę przestał odgrywać główną rolę na rzecz różnego rodzaju zaburzeń na tle lękowym. W związku z tym chciałabym zwrócić uwagę na publikacje, które obudziły mnie z wirtualnego marazmu na równi z działaniami miłościwie nam panującego rządu.
W Małych nakładach zajmowałam się w tym roku rozszerzaniem biblioteki online o publikacje węgierskie, co pozwoliło mi na odbycie szeregu podróży w rejony świetnych zinów i photobooków opartych na archiwach, osobistych i uniwersalnych historiach, w które uciekłam z wielką przyjemnością. Rodzimy rynek obserwowałam jednym okiem i większości książek nie udało mi się nawet dotknąć, mimo to towarzyszyły mi spore emocje, ponieważ papier powstał z martwych za sprawą protestów. Jednak o tym za chwilę.

Po pierwszym szoku lockdownu, gdy coraz częściej łapałam się na ignorowaniu powiadomień o wydarzeniach online, Zinteka (polecanko) ogłosiła nabór do zina o trwającej epidemii #stayathome_zin. Ogólnie rzecz biorąc, wierzę w sztukę i jej zdolność do kanalizowania ludzkiego doświadczenia. Tyle że ze swoim kontaktuję się z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Zezłościłam się na productivity porn i trwałam w tym, aż do momentu, gdy zin się ukazał. Wtedy  odczułam niezwykłą ulgę i wdzięczność za żelazną konsekwencję i przytomność Krzyśka Orłowskiego tworzącego materialną przestrzeń do dokumentacji czasu szaleństwa i izolacji pierwszej fali pandemii. Jest więc świetny skład, charakterystyczna estetyka, są historie i świetne zdjęcia. Ten rok na pewno pozwala inaczej spojrzeć na samoorganizację, współpracę, wspólnotę i bliskość.

Kolejne publikacje, które chciałabym wymienić sięgają do samych korzeni self-publishingu. 

Jest to Gazeta Strajkowa zwana przez autorów gazeto-wystawą zawierającą zdjęcia z Archiwum Protestów Publicznych i ACAB Zin, który powstał dzięki Wydawnictwu Bomba. Open call o wdzięcznym tytule ZDEJMIJ MUNDUR, PRZEPROŚ MATKĘ! zaowocował grafikami, wlepkami, plakatem i zinem. Grafiki, które można było pobierać za darmo, drukować w domu i plakatować nimi miasto. Obie publikacje dotykają kwestii funkcji fotografii jako narzędzia zmiany społecznej, propagandy wizualnej, protestu jako formy sztuki i dokumentu jako protestu. Self-publishing ma się świetnie w świecie rosnącej propagandy oraz cenzury, gdy drugi obieg staje się koniecznością, a nie wyborem.

W bonusie chciałabym dorzucić publikację Very Special Gladnesses dokumentującą działania akcjonistyczne Tóta Endre. Jego zabawne fotografie wydają się zaskakująco aktualne, szczególnie w kontekście fascynacji naszych władz dyktatorskimi rządami węgierskich sąsiadów.