Ku rewolucji. TIFF ZIN 2021

Dzień dobry wszystkim. PPR powraca na książkowe salony!

Tytułem wstępu od redaktorki naczelnej:

Swój powrót rozpoczynamy od papierowych wydawnictw, które pojawiły się w ramach 11 edycji wrocławskiego TIFF Festiwalu. Jako szczera wielbicielka TIFFowych zinów nie mogłam przepuścić najnowszego wydania i mam nadzieję, że po tej krótkiej zajawce i Wy, drogie czytelniczki i czytelnicy zapragniecie dodać tę perełkę do swojej kolekcji. Poniżej znajdziecie tekst, który jest wstępem do tegorocznego TIFF ZIN:

Jest nas coraz więcej ludzi wykluczanych, nierozumianych, odpychanych, obcych. Ze względu na płeć, orientację, wyznanie, narodowość, brak psychicznej stabilności, nadwrażliwość, decyzję o posiadaniu dzieci, psa, kota, zaciągnięciu kredytu. Podlegamy nieustannemu ocenianiu przez innych i siebie samych, czemu sprzyjają media społecznościowe, technologizacja i ogólnie mówiąc – rozwój. Coś dobrego. Koniecznego. Ewoluujemy ku czemuś wyższemu. Ale czy to jeszcze nie Babel

Kolejne pokolenia dostają od poprzednich w posagu świat, który istniał przed nimi. Gotowe puzzle, które mogą się podobać albo nie, ale które trzeba próbować układać po swojemu. Trudno jest szukać alternatywnego układu, skoro kształt dostaliśmy odgórnie naddany i widać, że to, co próbujemy stworzyć po swojemu, wydaje się jakieś „nie takie”, „trochę na siłę”. Kto nie zareagował reprymendą na niezdarne próby układania puzzli młodocianego aspirującego rewolucjonisty, kiedy zamiast układać prostokątny kadr z bajki łączył poszczególne kawałki na opak, wytwarzając np. koślawego węża? Pewnie nikt, kto myślało jego przyszłości w świecie, w którym puzzle trzeba układać w bardzo konkretny sposób, a ci, którzy nie potrafią robić tego tak, jak wszyscy, traktowani „odmiennie”. Jesteśmy „odmieńcami” przez naszą wrażliwość i to, w jaki sposób próbujemy się odnosić do tego, co wokół nas się dzieje. 

Spotkałyśmy się na warsztatach. Był w nas smutek, złość, bezradność, twórcza niemoc. Zaskakiwałyśmy się nawzajem swoimi różnicami – poza tym, że różniłyśmy się wiekiem, narodowością i osobowościami, to różniło nas też podejście do rzeczywistości. Rozczulił nas np. beztroski kolaż o spaniu. Dla mnie ogrzewający był też moment, kiedy idąc do redakcji zahaczyłamo plac Wolności, na którym rozkładały się namioty przed Marszem Równości, a mnie mijały uśmiechnięte, kolorowe twarze ludzi całych w brokacie: „odmiennych”, radosnych, głośnych, otwartych, fascynujących. Innych niż ja, ale nie obcych, bo czuję się jedną z nich. 

Doświadczenie obcości jest doświadczeniem traumatycznym, ale jego przepracowanie może pozwolić na takie ułożenie międzyludzkiej rzeczywistości, że nie będą już obowiązywać w niej rozróżnienia na „swoichi „obcych(Bielecki M., 2018)

TIFF w tym roku funduje nam obcowanie z wieloma rodzajami inności, konfrontuje z pojęciem „normalności”, z cielesnością, kieruje nas ku temu, co niekoniecznie kojarzy nam się ze stereotypowymi standardami estetyki, ale raczej ku temu, co przez nas określane jako brzydkie i niepokojące. Ale chyba czas najwyższy. Zwrócenie się ku cielesności pozwala mówić w sposób kompleksowy o doświadczaniu, o działaniu, o rozumieniu. I jeśli nie jesteśmy na to gotowi, to może dostańmy wszyscy po twarzy wiadrem z mokrą farbą

Twórczynie TIFF ZINa: Martyna Bartoszewicz, Asia Bubak, Marta Jasilkowska, Magdalena Krynicka, Asia Smołka, Ola Zegar.

Uczestniczki warsztatów, które współtworzyły wydanie: Adrianna Aszurkiewicz, Anna Garasko, Karolina Gorzawska, Małgorzata Jasińska, Jagoda Lewicka.