Jak przestali się martwić i pokochali photobooka. Rozmowa z Casperem Greyem 1/2 składu TIFF Publikacje

Tegoroczny, jubileuszowy TIFF Festival miał przygotowaną dla nas porządną dawkę książek fotograficznych w tym zinów, ale też i osób żywo nią zainteresowanych. Jedną z nich był Casper Grey, który wraz z Frankiem Ammerem współtworzył sekcję „publikacje”. Wybrane przez nich ziny odpowiadały na pytanie: Jak przestałem się martwić i pokochałem wirusa?

Usiedliśmy z boku, gdzieś pomiędzy wystawami, spokojni jak przystało na deszczową, nieco barową, pogodę. Nie miałyśmy gotowych pytań, notatek czy magicznej strategii. Chciałyśmy raczej szczerej rozmowy, z której uchwycimy jakąś myśl, nową czy też taką, która gdzieś, kiedyś umknęła. Zaczęłyśmy klasycznym pytaniem: 

PPR: Co to właściwie jest ten photobook?-niekoniecznie po to, by uzyskać klarowną, prywatną definicję, choć może i tak właśnie się stało.
Casper Grey: Photobook to intymna narracja, jest taki mój, na tę chwilę, w której przebywamy ze sobą. Na Ten moment staje się kawałkiem mojego świata i na odwrót – żyjemy we własnym rytmie. Nauczyłem się też w obcowaniu z nim specyficznego dyskomfortu związanego z tym, że często go do końca nie rozumiem i dalej nie przeszkadza mi to w odbiorze na poziomie emocjonalnym lub wizualnym i odczuciu, czy podoba mi się dana książka czy też nie.

Te słowa zdecydowanie wybrzmiewały także w sekcji open call, w tamtej chwili przenoszonej z deszczu do bezpieczniejszego, na pewno suchego, miejsca. W zbiorze zebranym przez dwójkę kuratorów zdecydowanie można było wyczytać właśnie takie podejście. Książki zaprezentowane w tej sekcji były kompletnie różne od siebie, bardzo prywatne albo wręcz wcale. Wszystkie jednak na pewnym poziomie bardzo szczere i realne w kontekście poruszonego tematu.  

Pisząc ten artykuł przesłuchuję wypowiedziane wtedy słowa Caspera (to był nasz „system notatkowy”) i muszę przyznać, że wypowiedziana wówczas opinia jest mi bliska. Myślę, że wielu z nas, myśli tak samo, mimo iż może nieco inaczej ubierać tę myśl w słowa. Fascynuje nas to, że coś tam jest nie do pojęcia. Pomimo tak intymnej formy, jaką jest książka, zawsze się w niej Coś wymyka. To Coś, co zmusza nas do powrotów – niekoniecznie po to, by to COŚ znaleźć, tylko delektować się tym, że istnieje, że żyje pomiędzy stronami nieuchwytny pierwiastek, którego my nie widzimy, ale który wyczuwamy i doskonale wiemy, że znowu nam umknie. Dzięki temu patrzymy uważniej nie tylko na książkę, ale i na te pierwsze „kadry” zwykłej szarej rzeczywistości, do której zawsze trzeba wrócić.

Materiał zrealizowany przez damskie trio PPR-Patrycję Filarską, Gabrielę Marciniak oraz Pamelę Helenę Tomczyk podczas 10. edycji TIFF Festival we Wrocławiu.