Coś z ludzką twarzą. „Kolekcja Wrzesińska 2010” Andrzeja J. Lecha

W samej końcówce 2020 roku wróciłem jeszcze do doskonale mi znanej publikacji sprzed 10 lat. Szukałem na regale książki, która przemawia głównie za pomocą znajdujących się w niej zdjęć, czegoś przyjemnego, czegoś z ludzką twarzą. Szybko znalazłem.

Włączyłem radio i posprzątałem stolik. Był mi potrzebny cały, bo po chwili położyłem na nim sporych rozmiarów pudełko. Mebel delikatnie się zatrząsnął, cóż, nie jest zbyt stabilny, a pudełko waży niemal 4 kilogramy. Na jego froncie znajduje się napis Kolekcja Wrzesińska 2010 i podpis autora Andrzeja Jerzego Lecha.  Wewnątrz znajduję luźne karty z fotografiami, których w sumie jest 91, a na 70 z nich znajdują się fotografie. Wydruki zeskanowanych panoramicznych negatywów w formacie 7×17 cali (17,78 x 43,18cm), co tłumaczy gabaryt i formę książki. 

FOTO 2

Mieszkańcy Wrześni i okolic, spływ kajakowy Wartą. Ląd, niedziela, 2 maja 2010, godzina 11:15

2 maja 2010 roku, godzina 11:15. Miejscowość Ląd. Mieszkańcy Wrześni i okolic rozpoczynają spływ kajakowy Wartą. Kilka kajaków już na wodzie, choć jeszcze nie ruszyli z nurtem rzeki. Czekają na resztę, która tłoczy się na brzegu. Dorośli, dzieci, rodzice i dziadkowie. Szybko licząc około setki osób. Gotowi na przygodę, uśmiechnięci, ale jednak w pozie “strażackiej”, prawie na baczność. Tak ustawił ich fotograf, wkomponował w krajobraz małej rzecznej przystani. Jest jednak kilku niecierpliwych. Krzątają się po przystani. Ich panoramiczna dziewiętnastowieczna kamera fotografa uchwyci jako zamazane sylwetki, bo proces wykonania zdjęcia trwa kilka sekund. Kiedy Andrzej Jerzy Lech wychyli głowę spod czarnej płachty i krzyknie ‘gotowe!’, entuzjaści kajakarstwa ruszą na wodę i znikną za zaroślami, na których tle stoi budynek przystań. Pozostanie po nich pusty krajobraz. Na zdjęciach Lecha krajobraz jest nadal pełen życia. 

Wyciągam z pudła kolejne fotografie. Każda z nich jest sumiennie opisana. Kto, gdzie, kiedy. Ja jednak staram się oglądać je z pominięciem tych informacji, choć w moim przypadku i tak mało to daje, bo jestem z Wrześni, więc przecież i tak znam tych ludzi, miejsca, sytuacje. Staram się jednak patrzeć na nich okiem obcego, wczuć się w widza, który nie wie, kim są poza kadrem, chcę skupić się na obrazie.

FOTO 3

Mieszkańcy Marzenina po niedzielnej mszy z okazji I komunii świętej. Marzenin, niedziela, 9 maja 2010, godzina 12:35

Kościół, przed nim dzieci w białych strojach i tłum ludzi – pierwsza komunia. Jest ich tylu, że wstrzymali ruch, musieli wyjść na ulicę, by znaleźć się w kadrze. Jeden najwidoczniej nie chciał być w tym tłumie, stoi obojętnie i samotnie na chodniku. Przez minionych dziesięć lat oglądałem to zdjęcie wielokrotnie, a jednak nigdy do tej pory nie zwróciłem na niego uwagi.

FOTO 4

Rodzina wrzesińskich kominiarzy z Zakładu Kominiarskiego „Florian” przy ulicy Warszawskiej 29, od lewej stoją: Andrzej Antczak, syn Jana i wuj Karola, Jan Antczak i Karol Głowacki, wnuczek Jana. Września, piątek, 7 maja 2010, godzina 9:10

Kolejne obrazy. Mężczyzna w czarnym garniturze, obok niego dwa wielbłądy i dwie kozy. Trójka kominiarzy na starym podwórku, jeden z nich ma rower – dobrze jednak, że są te daty przy zdjęciach, bo czasami sam obraz mógłby nas zwieść, oszukać w kwestii daty jego rejestracji.

FOTO 5

Hrabia Roman Mycielski na ręce burmistrza Wrześni Tomasza Kałużnego przekazuje mieszkańcom miasta tzw. park Hrabiny, czyli park im. Dzieci Wrzesińskich, w tle pałac na Opieszynie. Września, środa, 17 listopada 2010, godzina 11:00

Dalej. Dwóch mężczyzn podaje sobie dłonie, w tle park i zaniedbany pałac. Mój umysł kontempluje ten uścisk, fizyczny kontakt, zwyczajny gest. Kolejne grupy: pracownicy firm przed ich siedzibami, urzędnicy przed urzędami, orkiestra dęta w parku, strażacy, młodzież w pubie. Mniej lub bardziej liczne, ale zawsze blisko siebie, na baczność, ze wzrokiem wbitym w obiektyw. Na kolejnej fotografii grupa elegancko ubranych ludzi, za którymi stoi koparka, a dalej w tle wielki budynek. Znowu ta sama sytuacja, znam książkę dobrze, ale wcześniej jakoś to zdjęcie nie przykuło mojej uwagi, jakby miejsce i sytuację, którą przedstawia były wówczas dla mnie nie istotne, teraz z jakiegoś jednak względu jest inaczej. Sięgam wzrokiem opisu “Uroczystość wbudowania kamienia węgielnego pod rozbudowę Szpitala Powiatowego we Wrześni”. Patrzę przez chwilę na pusty plac, na którym dziś stoi już budynek.

FOTO 6

Nauczyciele i uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza, ulica Witkowska 1. Września, wtorek, 11 maja 2010, godzina 12:15

Dalej. Spora grupa młodzieży przed jakimś starym budynkiem, pewnie uczniowie. Zerkam tylko na datę, 11 maja. No tak, czas matur. Przeskakuję wzorkiem z osoby na osobę. Chłopak po prawej, kucający, pewnie nie złapał równowagi, wsparł się jeszcze na koleżankach, ale i tak jego wizerunek jest zamazany. Większość twarzy jest jednak wyraźnie widoczna niczym nieprzysłonięta. Młode, pogodne twarze, miło popatrzeć. Zawieszam oczy na dwóch chłopakach wyglądających z okien budynku. Dlaczego zostali w budynku, nie zeszli do grupy, do koleżanek i kolegów? Nie no jasne, przecież.

I już losuję sobie z pudła kolejne zdjęcie, kiedy łagodnie sączący się z głośników jazz, brutalnie przerywają wieczorne wiadomości. Zdążyłem jeszcze rzucić okiem na parę przytulonych staruszków stojących na własnym podwórku, kiedy usłyszałem szorstki głos spikera: „szczepionki na COVID-19 są już w Polsce. Jutro pierwsze szczepienia”. 

Wrócimy do normalności, choć ten powrót jeszcze przez jakiś czas będzie wystawiał na próbę naszą cierpliwość. W chwilach zwątpienia i tęsknoty zawsze możemy się ratować fotografiami jak te Andrzeja Jerzego Lecha.