„C’E SEMPRE UN TANGO” Karola Szymkowiaka. Wideo-recenzja.

Karol Szymkowiak o „C’E SEMPRE UN TANGO”:
Wspomnienia. Zbierane przez całe życie, kumulują w sobie czas nasycony emocjami. Niekiedy jednak przychodzi w życiu taki moment, gdy z różnych powodów tracimy okazję do zdobywania nowych wspomnień. Wówczas te, które zmagazynowaliśmy do tej pory, stają się przestrzenią, w której odtwarzając minione wydarzenia, prowadzimy niejako drugie życie. Jego jakość zależy wprost od ilości i jakości wspomnień, które zgromadzaliśmy do tej pory.

Władysław. Mężczyzna po 80 roku życia. Od wczesnej młodości jego pasją jest muzyka. Sam nauczył się gry na akordeonie, który stał się jego ulubionym instrumentem. 
Od tej pory grywał na imprezach, weselach, dancingach. W jego opowieściach z przeszłości niemal zawsze pojawia się muzyka. Jest ona tym, co buduje jego tożsamość. W dzieciństwie został inwalidą. Problemy z poruszaniem się były początkowo drobne i nie przeszkadzały zanadto w codziennym życiu. Jednak wraz z wiekiem objawy nasiliły się tak bardzo, że opuszczanie mieszkania stało się dla niego niemal niemożliwe. Od śmierci żony w 1998 roku mieszka sam. Z czasem, mieszkanie ze schronienia stało się jego więzieniem. Władysław jest moim dziadkiem.
Wydarzenia, które ukazane są w cyklu, rozgrywają się na dwóch poziomach, w dwóch przestrzeniach. W przestrzeni mieszkania i w przestrzeni wspomnień, które są w nim niejako uwięzione. Mieszkanie i znajdujące się w nim przedmioty stają się w tym przypadku tłem dla wspomnień. Wizualnym nośnikiem wspomnień są fotografie z archiwum Władysława.

Tytuł cyklu to tytuł jednego z tang, które znalazłem w starych nutach Władysława. 
C’è sempre un tango oznacza zawsze jest tango i odnosi się do wspomnień.